Księga 1
Rozdział 1
~Clary~
Mój sen przerwało pukanie do drzwi. Wstałam gwałtownie z krzykiem. Włosy kleiły mi się do twarzy.
- Clary nie pieprz się tam i schodź na dół, Maryse wzywa ! - to był Jace.
- Już tylko się przebiorę ! - wykrzyknęłam - sukinsyn.
Ostatnie słowa wymamrotałam pod nosem
- Słyszałem ! Mam run na dobry słuch.
I w dupie to mam, właściwie miałeś usłyszeć - chciałam powiedzieć, ale zamiast tego, odrzekłam:
- Wal się ! - wzięłam najbliższy but i rzuciłam nim o drzwi.
- Okej już idę - powiedział Jace.
Zapewne teraz ma na twarzy swój ironiczny uśmieszek.
~15 minut później~
Gdy się przebrałam zeszłam na dół. Wszyscy już czekali: Isabelle, Alec, Jace, Maryse, brakowało tylko Maksa, obok Maryse stał... Magnus ?
- We własnej osobie - powiedział Czarownik
Wtedy uświadomiłam sobie, że ostatnie słowo wypowiedziałem na głos.
- Znacie się ?
- Eee... Nie. Po prostu słyszałam o nim różne rzeczy - powiedziałam.
Skłamałam.
Maryse się uśmiechnęła.
- No kontynuując... - ciągnęła.
- Gdzie Maks ? - obruszyłam się.
Maryse spuściła wzrok.
- Maryse ? - zapytałam ją.
Po jej policzku spłynęła łza.
- Przepraszam - powiedziała przez łzy.
- Chusteczkę ? - zaproponował Magnus.
- Tak po proszę.
- Co ? Kiedy,i gdzie ? - zapytałam.
Czułam, że za chwilę się rozpłacze, ale nie mogłam bądź silna, bądź silna.
- Jace -powiedziała krótko.
To,.. To niemożliwe przecież Jace tak lubił Maksa, codziennie z nim przebywał, bawił się z nim, robił z nim większość rzeczy...
~Jace~
Widząc, że prawie wszyscy już płaczą od razu zareagowałem:
- To nie tak... - mówiłem spokojnym tonem - tylko poszedłem z nim na polowanie.
Tylko Alec nie płakał, patrzył na mnie... Jak na kogoś innego.
- Jakie kurwa ,,tylko" - podeszła do mnie Clary, łapiąc mnie za gardło i przywierając do ściany.
Czułem jej bliskość (której oczywiście nienawidziłem)
- Jak mogłeś to zrobić Jace ? - powiedziała łamiącym się głosem po je policzku spłynęła łza - to był jeszcze dzieciak. Zrozum Jace nie musisz wszystkich zabijać po kolei i...
Ktoś złapał ją od tyłu i odciągnął ode mnie. Czułem tak wielką ulgę kiedy mnie puściła. Oczywiście jestem od niej silniejszy i mógłbym się z łatwością wyrwać, ale byłem tak zamurowany, że po prostu... Nie mogłem.
To był Alec.
~Clary~
- Idź do pokoju Clary - szepnął mi do ucha Alec.
- Nie, chce tu zostać.
- Wiem słonko - po czym obrócił mnie do siebie i przytulił.
Był to bardzo kojący gest z jego strony, który od razu mnie pocieszył. Zauważyłam, że Magnus patrzy na nas bardzo uważnie właściwie to na Alec' a. wiedziałam, że Alec jest innej orientacji.
Szczerze ? To znam Magnusa chodziłam z nim ponad rok, ale potem zostaliśmy przyjaciółmi.
Odsunął mnie delikatnie.
- Naprawdę chce zostać.
- Dobrze - zgodził się Alec i jeszcze raz mnie przytulił.
~Alec~
Clary poszła do Isabelle, żeby ją pocieszyć. Ja chciałem jeszcze chwile porozmawiać z Jace' em zanim Maryse dojdzie do siebie.
- Posłuchaj Jace...
- No dobrze - przerwała mi Maryse - wszystkim nam jest ciężko, ale trzeba iść dalej... No więc tak... Magnus zastąpi mnie jako szef Instytutu...
- Co? Przecież podziemny nie może... - tym razem Jace przerwał Maryse.
- Clave mu ufa, zostanie tylko na jakiś czas - przerwała mu Maryse - a co do Clave... Jace staniesz przed radą. Zobaczymy czy miecz Anioła pomoże. Ale to dopiero po... Wojnie.
Mój parabatai przed radą ? Nigdy sobie tego nie wyobrażałem, zapewne będzie im pyskować i trafi do więzienia w Cichym Mieście, nie chcę do tego dopuścić, ale muszę to Clave ustanawia zasady, a nie my.
- Przecież nie kłamie, przysięgam na Anioła - powiedział Jace.
- Możesz kłamać.
- Chyba jak przysiągłem to znaczy, że...
- Przepraszam jakiej wojnie ? - wtrąciła się Clary.
- Z twoim ojcem Clary - powiedziała twardo Maryse - Pomiędzy demonami,a Nefilim.
Miłość. Krew. Zdrada. Zemsta.
Miłość. Krew. Zdrada. Zemsta.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
I co? Mam nadzieję, że rozdział się podobał piszcie. 2 komentarze, lub 3 dodaję kolejny rozdział.
Obiecuję, że następne będą lepsze. Nie miałam weny, ale postanowiłam coś napisać :)
Kom - motywacja :)


Rozdział świetny! A Jace'a mam ochtę zabić! Jak on tak mógł?! Debil paskowany! Pozwolić Max'owi zginąć?! Idiota. Ale i tak cudny rozdział. ; )
OdpowiedzUsuńHay!
OdpowiedzUsuńFajny rozdział^^
Ale czcionka utrudniała mi trochę czytanie :D
Jace to debil :p
Max nie mógł zginąć, nieeeeeeeeeeeeeee
Zapraszam do mnie:
http://o-obozie-herosow.blogspot.com/
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńHey! Świetny rozdział! :O Czekam na nexta, mam nadzieję, że niedługo będzie! *-*
OdpowiedzUsuńOby Jace słono zapłacił za to, że Max zginął!
Weny i pozdrawiam!
Zapraszam do mnie:
http://everything-has-changed1.blogspot.com/