niedziela, 30 sierpnia 2015

Rozdział 1

Pomiędzy piekłem, a niebem

Księga 1

Rozdział 1    
                               
                                                ~Clary~
Biegłam przez ciemny las boso w białej sukience, o którą bez przerwy się potykałam. Goniła mnie
ciemność. Tak czarna, że nawet wybielacz nie pomoże. Nie możesz sobie żartować kiedy możesz po prostu...
Mój sen przerwało pukanie do drzwi. Wstałam gwałtownie z krzykiem. Włosy kleiły mi się do twarzy.
- Clary nie pieprz się tam i schodź na dół, Maryse wzywa ! - to był Jace.
- Już tylko się przebiorę ! - wykrzyknęłam - sukinsyn.
Ostatnie słowa wymamrotałam pod nosem
- Słyszałem ! Mam run na dobry słuch.
I w dupie to mam, właściwie miałeś usłyszeć - chciałam powiedzieć, ale zamiast tego, odrzekłam: 
- Wal się ! - wzięłam najbliższy but i rzuciłam nim o drzwi.
- Okej już idę - powiedział Jace.
Zapewne teraz ma na twarzy swój ironiczny uśmieszek.

                                              ~15 minut później~
Gdy się przebrałam zeszłam na dół. Wszyscy już czekali: Isabelle, Alec, Jace, Maryse, brakowało tylko Maksa, obok Maryse stał... Magnus ? 
- We własnej osobie - powiedział Czarownik
Wtedy uświadomiłam sobie, że ostatnie słowo wypowiedziałem na głos.
- Znacie się ? 
- Eee... Nie. Po prostu słyszałam o nim różne rzeczy - powiedziałam.
Skłamałam.
Maryse się uśmiechnęła.
- No kontynuując... - ciągnęła.
- Gdzie Maks ? - obruszyłam się.
Maryse spuściła wzrok.
- Maryse ? - zapytałam ją.
Po jej policzku spłynęła łza.
- Przepraszam - powiedziała przez łzy.
- Chusteczkę ? - zaproponował Magnus.
- Tak po proszę.
- Co ? Kiedy,i gdzie ? - zapytałam.
Czułam, że za chwilę się rozpłacze, ale nie mogłam bądź silna, bądź silna.
- Jace -powiedziała krótko.
To,.. To niemożliwe przecież Jace tak lubił Maksa, codziennie z nim przebywał, bawił się z nim, robił z nim większość rzeczy...
                                     
                                         ~Jace~ 
Widząc, że prawie wszyscy już płaczą od razu zareagowałem:
- To nie tak... - mówiłem spokojnym tonem - tylko poszedłem z nim na polowanie.
Tylko Alec nie płakał, patrzył na mnie... Jak na kogoś innego.
- Jakie kurwa ,,tylko" - podeszła do mnie Clary, łapiąc mnie za gardło i przywierając do ściany. 
Czułem jej bliskość (której oczywiście nienawidziłem)
- Jak mogłeś to zrobić Jace ? - powiedziała łamiącym się głosem po je policzku spłynęła łza - to był jeszcze dzieciak. Zrozum Jace nie musisz wszystkich zabijać po kolei i...
Ktoś złapał ją od tyłu i odciągnął ode mnie. Czułem tak wielką ulgę kiedy mnie puściła. Oczywiście jestem od niej silniejszy i mógłbym się z łatwością wyrwać, ale byłem tak zamurowany, że po prostu... Nie mogłem.
To był Alec.

                               ~Clary~
- Idź do pokoju Clary - szepnął mi do ucha Alec. 
- Nie, chce tu zostać.
- Wiem słonko - po czym obrócił mnie do siebie i przytulił.
Był to bardzo kojący gest z jego strony, który od razu mnie pocieszył. Zauważyłam, że Magnus patrzy na nas bardzo uważnie właściwie to na Alec' a. wiedziałam, że Alec jest innej orientacji.
Szczerze ? To znam Magnusa chodziłam z nim ponad rok, ale potem zostaliśmy przyjaciółmi.
Odsunął mnie delikatnie.
- Naprawdę chce zostać.
- Dobrze - zgodził się Alec i jeszcze raz mnie przytulił.

                           ~Alec~
Clary poszła do Isabelle, żeby ją pocieszyć. Ja chciałem jeszcze chwile porozmawiać z Jace' em zanim Maryse dojdzie do siebie.
- Posłuchaj Jace... 
- No dobrze - przerwała mi Maryse - wszystkim nam jest ciężko, ale trzeba iść dalej... No więc tak... Magnus zastąpi mnie jako szef Instytutu...
- Co? Przecież podziemny nie może... - tym razem Jace przerwał Maryse.
- Clave mu ufa, zostanie tylko na jakiś czas - przerwała mu Maryse - a co do Clave... Jace staniesz przed radą. Zobaczymy czy miecz Anioła pomoże. Ale to dopiero po... Wojnie.
Mój parabatai przed radą ? Nigdy sobie tego nie wyobrażałem, zapewne będzie im pyskować i trafi do więzienia w Cichym Mieście, nie chcę do tego dopuścić, ale muszę to Clave ustanawia zasady, a nie my.
- Przecież nie kłamie, przysięgam na Anioła - powiedział Jace.
- Możesz kłamać.
- Chyba jak przysiągłem to znaczy, że...
- Przepraszam jakiej wojnie ? - wtrąciła się Clary.
- Z twoim ojcem Clary - powiedziała twardo Maryse - Pomiędzy demonami,a Nefilim.

                                         Miłość. Krew. Zdrada. Zemsta.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

I co? Mam nadzieję, że rozdział się podobał piszcie. 2 komentarze, lub 3 dodaję kolejny rozdział.
Obiecuję, że następne będą lepsze. Nie miałam weny, ale postanowiłam coś napisać :)
Kom - motywacja :)




4 komentarze:

  1. Rozdział świetny! A Jace'a mam ochtę zabić! Jak on tak mógł?! Debil paskowany! Pozwolić Max'owi zginąć?! Idiota. Ale i tak cudny rozdział. ; )

    OdpowiedzUsuń
  2. Hay!
    Fajny rozdział^^
    Ale czcionka utrudniała mi trochę czytanie :D
    Jace to debil :p
    Max nie mógł zginąć, nieeeeeeeeeeeeeee
    Zapraszam do mnie:
    http://o-obozie-herosow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hey! Świetny rozdział! :O Czekam na nexta, mam nadzieję, że niedługo będzie! *-*
    Oby Jace słono zapłacił za to, że Max zginął!
    Weny i pozdrawiam!
    Zapraszam do mnie:
    http://everything-has-changed1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń